niedziela, 16 listopada 2014

Geny

Kąpię Ewkę, Aga nam asystuje. Choć słowo asystuje jest może zbyt wielkie. Poprostu jest z nami w łazience,         stoi nawet za naszymi plecami.
Nagle mówi patrząc w lustro (które jest przede mną):
 - W sumie to chyba nie jestem taka brzydka?
 - Śliczna jesteś - odpowiadam a po chwili dodaję żartem - po mamusi...
 - Po mamusi? - pyta moje dziewczę
 - No - pada  moja lakonczna odpowiedź i w tym momencie zerkam do lustra i widzę..

Po czym Młoda dodaje:
 - No właściwie jakby się przyjrzeć, to fakt...

Małpiszon...

piątek, 14 listopada 2014

7 miesięcy to nie przelewki

Dziś nasze doże dziecię kończy 7 miesięcy i z tej okazji wczoraj wybraliśmy się do weterynarza aby zważyć i zmierzyc nasze maleństwo :) Nie mogło być normalnie - z nami się nie da.

Ale od początku.
Zapiełam psiowego na smycz, zapakowałam młodą na rowerek i nieco starszą zagoniłam do współpracy i razem ruszyłyśmy w kierunku gabinetu weterynaryjnego.

Już za bramą naszej posesji Pietrucha (zdrobnienie od Pedro ;) ) poczuł się pszczółką radosną, która koniecznie musi bryknąć wszędzie gdzie tylko się da.

 - Mamo, mam pomysł - zagadnęła starsza latorośl - wezmę go tu na trawę i chwilę z nim poszaleję, to potem pójdzie spokojniej.

Zanim zdążyłam zaproptestować sytuacja rozwinęła się w tempie filmu puszczanego z wielkim przyspieszeniem. Aga niczym rusałka wbiegła z Pietruchą na trawnik, ten na widok leżących liści dostał małpiego rozumu i niczym torpeda postanowił wszystkie je rozrzucić w promieniu                 kilkunastu metrów. Łatwo nie miał, bo za nim na smyczy wisiało dziewcze moje, które całą tą zabawę zakończyło z twarzą w liściach, leżąc na brzuchu i powtarzając "błagam, żebym po drodze nie zgarnęła brzuchem  jakiejś kupy, błagam, tylko nie kupa..."


Dalsza część spaceru minęła nader spokojnie :)

Kolejna zabawa zaczęła się u weterynarza. Pietrucha nie był zbyt szczęśliwy z pobytu tam, choć wizyta miała na celu tylko zważenie naszego szczęścia. Prawie 10 min zajęło nam wsadzenie naszego szczenaka na wagę. W tym czasie Pedro znalazł w podłodze kratkę, chyba z odpływu jakiegoś. Plan miał prosty - wyszarpać kratkę i zrobić podkop.Udało się nie tylko ocalić gabinet od demolki, ale też zważyć pupila. Tak więc mogę powiedzieć nasze doże dziecię ma 48 kilo i 80cm w kłębie. Maleństwo <3

I jeszcze kilka fotek



czwartek, 13 listopada 2014

Logika

Mąż wrócił z poczty i opowiada:
 - Wiesz... stał przede mną chłopak... mniej wiecej w twoim wieku... jakieś 18 lat temu

****

Ewa rysuje.
 - Zgadnij co narysowałam?
 - Hmmmm, chyba jakiegoś ludzika - zgaduję
 - No coś ty, to nie jest ludzik, ludziki mają włosy
 - No tak... to nie wiem. Powiesz mi co narysowałaś?
 - Ludzika bez włosów

***

Czasem mam ochotę się poddać ;) :D

niedziela, 9 listopada 2014

Czułości

Ewulę wzieło na czułości względem naszego prawie 7miesięcznego szczęścia.
 - Oj ti ti ti, maleństwo nasze, Pedrulka maleńki.....

I dla zobrazowania całej sytuacji - fotki



piątek, 7 listopada 2014

Krowa na granicy

 - Mamo, zadam ci zagadkę - zaczął Sebek.(l.13) Stoi krowa na granicy meksykańsko-francuskiej, czyje będzie mleko?
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Ewa (l.3) wtrąciła swoje 3 grosze
 - Mleko jest krowy!

Zaczęłam się śmiać
 - Tak Ewciu, mleko jest krowy - przyznałam jej rację rozbawiona
 - No wiem... bo ja taka spryciara jestem...