Kilka dni temu:
- Mamo, muszę ci coś powiedzieć - zaczął Sebek - Ostatnio narysowałem sobie na gumce buźkę i gadałem z nią. Śmieszne to było nawet, ale nauczycielka myslała, że gadam z Bartkiem i dostałem uwagę.
Przed chwilą. Dzieciaki grają, Sebek gada do ludzika w gierce.
Aga: Mamo z Sebkiem już jest źle, gada do ludzika z gierki
Ja: Lepiej do ludzika niż do gumki
Aga: Jakiej gumki? Ja gadałam z ołówkiem...
Załamka... :)
czwartek, 13 września 2012
Śmietana
Ależ mi się przypomniało... :)))
W któryś wakacyjny piątek poprosiłam Agnieszkę by poszła do sklepu i kupiła mi 2 małe śmietany 12%. Musiałam jej to oczywiście zapisać na kartce. Młoda śmietany mi przyniosła, ale kartkę zostawiła na stole. 12 przerobiła na 40 ikartka przeleżała się do soboty.
W sobotę na innej kartce zrobiłam listę zakupów dla mężowskiego
Po mniej więcej godzinie mąż wrócił do domu i od progu mi oznajmił:
- W naszym zapyziałym miasteczku 40% śmietana jest nie do zdobycia, wziąłem ci dwie 30%, nadadzą się?
Myślałam, że umrę ze śmiechu, kiedy w końcu zaskoczyłam skąd pomysł na 40% śmietanę :)
W któryś wakacyjny piątek poprosiłam Agnieszkę by poszła do sklepu i kupiła mi 2 małe śmietany 12%. Musiałam jej to oczywiście zapisać na kartce. Młoda śmietany mi przyniosła, ale kartkę zostawiła na stole. 12 przerobiła na 40 ikartka przeleżała się do soboty.
W sobotę na innej kartce zrobiłam listę zakupów dla mężowskiego
Po mniej więcej godzinie mąż wrócił do domu i od progu mi oznajmił:
- W naszym zapyziałym miasteczku 40% śmietana jest nie do zdobycia, wziąłem ci dwie 30%, nadadzą się?
Myślałam, że umrę ze śmiechu, kiedy w końcu zaskoczyłam skąd pomysł na 40% śmietanę :)
wtorek, 11 września 2012
Gwiazda na zebraniu
Dziś w szkole było zebranie. Mąż poszedł do Agi, ja do Sebka. Siłą rzeczy Ewa musiała pójść z jednym nas. Padło na mnie ;)
Poczatkowo siedziała mi grzecznie na kolanach i oswajała się, jak to dzieci mają w zwyczaju. Po chwili jednak postanowiła sobie pogadać. Póki to były jakieś pojedyńcze dźwięki, pani miło się uśmiechała i ciepło spoglądała w naszym kierunku. Niestety Ewa ma gadane i po około 10 minutach rozgadała się na dobre.
Pani spojrzała na mnie, a ja tylko przeprosiłam, no bo w sumie co miałam zrobić?
- Nie szkodzi - odpowiedziała mi pani - tez mam w domu takie maleństwo więc jestem przyzwyczajona.
"Na pewno nie" pomyślałam i jak się okazało nie pomyliłam się ponieważ Ewa postanowił przegadać wychowawczynię brata. Im nauczycielka mówiła głośniej, tym Ewa bardziej podnosiła głos.
Nagle wpadła mi do głowy, jak mi się wydawało wtedy, genialna myśl. Dałam Ewie do zabawy moją torebkę.
I to był błąd taktyczny
Ewa wyjęła z torebki mój telefon i postanowiła "zadzwonić" do tatusia. Chodziła więc po klasie, gestykulując i przekrzykując wychowawczynię Seby. Nauczycielka nie dawała za wygraną, więc Ewka stanęła obok niej, spojrzała na nią i krzyknęła...
Okazało się, że w klasie jest echo...
Taaaak. Dobrych 5 minut zajęło mi, zanim udało mi się odwrócić myśli Ewy od echa. Przez cały ten czas Ewa oczywiście pokrzykiwała sobie.
Potem było już spokojniej. Ewa poczęstowała wszystkich swoimi ciastkami (wychowawczyni nie dostała), chciała też by koniecznie wszyscy skosztowali jej soczku. Na koniec zrobiła "papa" i poszłyśmy do domu.
UfffA przez telefon Młoda ma taką oto nawijkę:
Poczatkowo siedziała mi grzecznie na kolanach i oswajała się, jak to dzieci mają w zwyczaju. Po chwili jednak postanowiła sobie pogadać. Póki to były jakieś pojedyńcze dźwięki, pani miło się uśmiechała i ciepło spoglądała w naszym kierunku. Niestety Ewa ma gadane i po około 10 minutach rozgadała się na dobre.
Pani spojrzała na mnie, a ja tylko przeprosiłam, no bo w sumie co miałam zrobić?
- Nie szkodzi - odpowiedziała mi pani - tez mam w domu takie maleństwo więc jestem przyzwyczajona.
"Na pewno nie" pomyślałam i jak się okazało nie pomyliłam się ponieważ Ewa postanowił przegadać wychowawczynię brata. Im nauczycielka mówiła głośniej, tym Ewa bardziej podnosiła głos.
Nagle wpadła mi do głowy, jak mi się wydawało wtedy, genialna myśl. Dałam Ewie do zabawy moją torebkę.
I to był błąd taktyczny
Ewa wyjęła z torebki mój telefon i postanowiła "zadzwonić" do tatusia. Chodziła więc po klasie, gestykulując i przekrzykując wychowawczynię Seby. Nauczycielka nie dawała za wygraną, więc Ewka stanęła obok niej, spojrzała na nią i krzyknęła...
Okazało się, że w klasie jest echo...
Taaaak. Dobrych 5 minut zajęło mi, zanim udało mi się odwrócić myśli Ewy od echa. Przez cały ten czas Ewa oczywiście pokrzykiwała sobie.
Potem było już spokojniej. Ewa poczęstowała wszystkich swoimi ciastkami (wychowawczyni nie dostała), chciała też by koniecznie wszyscy skosztowali jej soczku. Na koniec zrobiła "papa" i poszłyśmy do domu.
UfffA przez telefon Młoda ma taką oto nawijkę:
Obiad
Szykuję obiad.
- gdzie będziemy jeść?-spytał Sebek
- gdzie chcecie - odpowiedziałam
- a gdzie ty będziesz jadła? - młody drąży temat
- tam gdzie wy będziecie jedli
- to ja chcę jeść w jadalni - odpowiedział Sebek
- a ja bym chciała jeść w kuchni - dorzuciła Aga.
- gdzie będziemy jeść?-spytał Sebek
- gdzie chcecie - odpowiedziałam
- a gdzie ty będziesz jadła? - młody drąży temat
- tam gdzie wy będziecie jedli
- to ja chcę jeść w jadalni - odpowiedział Sebek
- a ja bym chciała jeść w kuchni - dorzuciła Aga.
Taaa...
poniedziałek, 10 września 2012
Zadanie domowe
Sebek wrócił ze szkoły.
- Masz coś na zadanie domowe? - spytałam
- Tak, z matematyki, z polskiego muszę napisać opowiadanie i na plastykę muszę narysować obrazek.
- A co ma być na obrazku?
- Ja z zamkniętą buzią.
- Dlaczego akurat z zamkniętą?
- Nooo, dokładniej muszę się narysować z plastrem na buzi...
- Gadałeś?
- Nooo, ale nie tak bardzo. Ja muszę tylko 3 takie obrazki, na 3 kolejne lekcje z plastyki, a inni muszą nawet 5.
- Masz coś na zadanie domowe? - spytałam
- Tak, z matematyki, z polskiego muszę napisać opowiadanie i na plastykę muszę narysować obrazek.
- A co ma być na obrazku?
- Ja z zamkniętą buzią.
- Dlaczego akurat z zamkniętą?
- Nooo, dokładniej muszę się narysować z plastrem na buzi...
- Gadałeś?
- Nooo, ale nie tak bardzo. Ja muszę tylko 3 takie obrazki, na 3 kolejne lekcje z plastyki, a inni muszą nawet 5.
Uwielbiam tego nauczyciela :D
piątek, 31 sierpnia 2012
Może ktoś się na tym zna??
Wytłumaczcie mi coś.
Mam dzieciaki rok po roku w szkole. Syn nie sprzeda swoich książek (bo młodsze roczniki mają inną podstawę programową) co za tym idzie córa musi mieć nowe co roku.
Ale to kij.
W lipcu kupowałam córce książki, i m.in. kupiłam podręcznik do matematyki. Dostałam wtedy tylko pierwszą część ćwiczeń z tego przedmiotu. Dziś poszłam po drugą część i dowiedziałam się, że oprócz tej drugiej części wyszedł jeszcze jeden komplet ćwiczeń do tego jednego podręcznika. Oczywiście ćwiczenia różnią się między sobą.
To ja się pytam o co chodzi?
czwartek, 9 sierpnia 2012
Wir
Mam czasem wrażenie że wpadłam w wir, który mnie wciąga. Absolutnie nie narzekam, bo w tym wirze (codzienności) sa moi najbliżsi. Ale miłoby było czasem poprostu nic nie robić, miłoby było czasem by to właśnie najbliżsi zrobili wszystko za mnie. Choc jeden raz w roku. Jeden dzień. Dzień dobroci.
Taaak, dzień dobroci dla mnie, to moje największe marzenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)