piątek, 20 września 2013

Lylam, czytaj kuleczka (nie dla wrażliwych)

 - Mamoooo....
 - Co sie stało córciu?
 - Lylam baaaam....
 - Kuleczka ci spadła?
 - Tak

Dziecku spadła kuleczka, nie mam pojęcia jaka, ale nieszczęście w związku z tym wielkie, więc padłam na kolana i razem z dziecięciem szukam. Kulka jakby pod ziemię się zapadła. Nie ma i koniec.
W pewnym momencie Młoda wpakowała sobie palucha do nosa, pogrzebała i pomieliła coś w paluchach, po czym rzekła:

 - Mama, o-o! - zagadnęła wyraźnie ucieszona
 - Co?
 - Lylam mam!

Zrobiła sobie drugą, a ja poszłam się chichotać na myśl jakiej kulki szukałam chwilę temu.



czwartek, 5 września 2013

Zakupowo

Byłam dziś w sklepie z Ewą. Idzie jesień, trzeba więc młodej zmienić garderobę. Weszłam w dziewczęce ubranka i utonęłam w zachwycie. Króliczki, kotki, misiaczki, wszystko piękne i słodkie do bólu. Wybrałam bluzeczki i piżamkę. Przyszła młoda, która w tym czasie podziwiała pociągi na półkach w dziale zabawkowym.
 - Zobacz jakie ładne bluzeczki ci wybrałam - i pokazuję młodej koszulinę z kociaczkiem.
 - Nie to! - odkrzyknęło mi dziewcze
 - Nie? Nie podoba ci się? - spytałam zdziwiona i nieco zbita z tropu
 - Nie!
 - A co ci się podoba?
I młoda ruszyła przegląda ciuchy, w końcu przyniosła mi bluzę...


 - Chcesz koszulkę z dinozaurem????
 - Mhm - zrobiła rozanielone oczy i przytuliła bluzę na znak jak bardzo ją kocha.

Co było robić....Kupiłam.

Poliglotka :D

Przez całe lato starsze dzieciaki, kiedy chciały zjeść coś w tajemnicy przed Ewą, używały angielskich nazw. Najczęściej używane było "ice-cream"

Dziś Aga przyszła do mnie i pyta:
 - Mamo, mogę ice-cream?
 - I jaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!! - za Agą krzyknęła Ewa.
 - A co ty byś chciała Ewciu? - spytałam. Chciałam wiedzieć czy wie o czym mowa, czy tylko zareagowała na "czy mogę"
 - Lody - odpowiedziała mi najmłodsza cwaniara :D

Orientuj się matka

Ewa ostatnio pokochała wszystkie schody. Kiedy tylko jakieś stają na naszej (jej) drodze momentalnie musi przez nie przejść. Wchodzi i schodzi sama, bez trzymania. (Bo ona ostatnio wszystko chce robić sama ;) )

Dziś schodzimy ze schodów, nagle młoda zgięła się w pół i schodzi w półprzysiadzie - prawie że.
 - Coś ci się stało? - spytałam zaniepokojona
 - Nie - odpowiedziało mi dziewcze a na buzi pokazał się uśmiech szelmowski, mówiący "coś wymyśliłam"
 - To dlaczego tak dziwnie schodzisz?
 - Ja dzidzia - odpowiedziała mi :D

Potem tak samo zgięta szła do samochodu.

Pod sklepem szła już normalnie:
 - Teraz jesteś dzidzią?
 - Mamo.... nieee! - odpowiedziała mi takim tonem jakbym ośmieliła zapytać się o rzecz tak oczywistą jak to że koło jest okrągłe.

:D


wtorek, 3 września 2013

Młoda na reszcie zaczyna gadać

Tak więc zaczynam zabawę w kronikarza :D

1. Trzymam Ewkę na kolanach i widzę że ma przy oczku jakiegoś paprocha. Paproch umiejscowiony jest dokładnie na lini rzęs.
 - Otwórz oczka - mówię do niej - wyciągnę ci paprocha
Ale mała przekora oczy zamyka
 - Popatrz na mnie
Znów zamyka i tym razem już nie otwiera. Leży mi na kolanach z zamkniętymi oczami i widzę że kombinuje, bo uśmiecha się szelmowsko.
 - Gdzie jest mama? - próbuję wziąć ją sposobem
 - Nie ma - odpowiada mi glizducha, nie otwierając oczu

2. Jadę z Ewą samochodem.

- Tata mam alo? 

- Tak, tata ma telefon

- Ty mam alo?

- Tak, ja też mam telefon

- Aga mam alo?

- Agnieszka też ma telefon

- A ja?

- Tobie też kiedyś kupimy telefon

- YES!!!!



3. hit ostatnich dni. Kiedy Ewka widzi, że coś spada / spadło, albo sama się przewróciła 

woła: "jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeebam!"



wtorek, 6 sierpnia 2013

Maszynka do mielenia mięsa

Bywają takie dni jak dziś. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko idzie po naszej myśli, by po chwili okazało się, że jednak nie jest tak różowo....

Wczoraj starsza córa miała mieć zabieg -wycinanie migdałka. Odwołałam, bo zafundowała sobie cudny katar. Ponieważ poszło na zatoki, od razu wczoraj zadzwoniłam do laryngologa żeby umówić się na wizytę.

- jutro miedzy 8a12 prosze byc i niech pani sobie zalatwi skierowanie!!! - Nawrzeszczala mi w sluchawke bardzo "mila" pani z rejestracji, kiedy jej powiedzialam ze skierowania nie mam.

Skierowania juz nie dałam rady załatwić, bo było późno, w przychodnimjuż nikogo.

Czy ja wspominałam, że niecierpie Bielska? Niecierpie go jako kierowca i mijam szerokim łukiem ewentualnie kombinuje tak, by miec kierowce. Dziś takiej opcji nie bylo. Uruchomilam rano 7.45) nawigacje w telefonie, zapakowalam obydwie córy w samochód i w drogę. W Bielsku moja nawigacja kazała mi skręcić na kraków i jechać 36 km. Nie pasowało mi to. Zjechałam na pobocze i całe szczęście, bo zajechałabym za Warszawę......

Zmieniłam miejsce docelowe. 15 min i jesteśmy na miejscu. Niestety na miejscu nikt nie slyszał o laryngologu do którego jechałyśmy. Zaczelam pyac ludzi, nikt nic nie wie. Zaczelam grzebać w necie, okazało się, że mamy jechać na Krasińskiego a nie Krasickiego.  Moja nawigacja żyje chyba własnym życiem.... Zmieniłam ustawienia, pokazalo mi 20 min. Hmmmm duzo jak na centrum miasta, ale jedziemy. Kiedy minelam znak "Bielsko żegna" zagotowałam się. Zjechałam na pobocze.
Nawigacja postanowiła na zaprowadzić do Czechowic Dziedzic. Wspominałam już, że ona żyje własnym życiem?

Do kompletu telefon postanowil mi się rozładować. Na ostatnich resztkach baterii zadzwoniłam do małża i ten przy pomocy google maps podał mi trasę którą mam jechać i w tym momencie mój telefon zaśpiewał mi pieśń pożegnalną i wziął i się wyłączył.

Klucząc uliczkami jednokierunkowymi i jadąc bardziej na azymut w końcu dotarłyśmy na miejsce. O 9.53.

Okazalo sie jednak, ze nie jestem zarejestrowana, co oczywiscie moge zrobic teraz. Dobrze wiec. Stoje i czekam jak ciele zeby się zarejestrować i wyciągnąć kartotekę. Pani z rejestracji jest bardzo zajęta. Odebrała 3 telefony, byla w gabinecie lekarskim i zaparzyła lekarce kawę. Wszystko z miną "ja tu rządzę więc nie podskakuj". Stoję więc i zaczynam marzyć o maszynce do mięsa, żeby przepuścić ową panią przez najmniejsze otworki w tymże urządzeniu, a potem mój telenon z nawigacją na dokładkę.

Doczekałam się w końcu. Wreszcie Pani ma dla mnie czas.

- teraz jest dużo ludzi -zaczela. -bedzie trzeba dlugo czekac
- ile?- żądam konkretów
- noooo, nie wiem. Ale może druga pani doktor przyjdzie na 11 to wtedy będzie szybciej.
- moze?
- no bo zaczyna prace o 12 ale czasem jest wczesniej.

O 11 musze polozyc małą spać. Nie ma opcji, żeby tyle tam siedzieć i czekać. Wyciągnęłam kartotekę i..... Wróciłam do domu.

Czeka mnie dzis jeszcze jedna wycieczka do bielska.


****

O 14.00 ruszyłam z powrotem do Bielska. Tym razem droga zajeła mi 20 minut. Zostałam przyjęta bez kolejki a pani doktor okazała się przemiłą i bardzo kompetentną osobą.
Okazało się że trzeci migdał Agnieszki właściwie już nie istnieje (wczoraj miał byc wycinany).

sobota, 3 sierpnia 2013

Rozmówki

Z serii zasłyszane z drugiego pokoju

Aga uczy Ewę różnych słówek ....

 - Ewa, powiedz "Patafian"
 - Zięć - pada odpowiedź
 - Masz zadatki na niezłą teściową