czwartek, 14 czerwca 2012

Bajka

Dziś będzie bajka, o tym jak wróżka dała dupy a matka czarodziejka sytuację ratować musiała :)

Pewnego środowego popołudnia, pena 9letnia dziewczynka poszła ze swoją mamą do dentysty. Pani dentystka okazała się wyjątkową ..., bardzo nieczułą osobą i władowła dziewczynce zastrzyk ze znieczuleniem tak, ze ta aż się popłakała. I choć powód wizyty u dentysty był błahy, to wszystko skończyło się wielką niechęcią do leczenia zębów. Pani dentystka wyciągnęła dziewczynce zaklinowanego mleczaka i dała jej go na pamiątkę.
Wszyscy wiemy co należy zrobić z mleczakiem, który właśnie został wyjęty z paszczęki. Należy włożyć go pod poduszkę i tak też owa 9latka uczyniła. I choć środowe popołudnie do przyjemnych nie należało, prawdziwy dramat zaczął się w czwartkowy poranek.

 - Mamooooooo - wołała dziewczynka - nie ma zęba, ale nie ma też pieniążka. Mamooooo, wróżka zabrała mi zęba i nie dała pieniążka, mamooooooo

Tu matka nie wiedzieć czemu palnęła się w łepetynę.
 - Mamo - 9latka spojrzała matce w oczy - czy ty masz jakiś kontakt z tą wróżką?
 - Mam - opowiedziała matka patrząc córce w oczy - mailowy... (oj będzie się kiedyś ta matka w piekle smażyc, będzie)
 - A mogłabyś napisać do tej wróżki? Wiesz, ten zastrzyk naprawdę bolał, a ona zabrała zęba i nic za to nie dała, tak sie nie robi...

No nie robi się. I matka bohaterka ratować sytuację musi teraz. I nadzieję ma ogromną, że wróżka jednak zlituje się nad pewną 9letnią dziewczynką i za jej cierpienia złocisza podrzuci.

Koniec.

środa, 13 czerwca 2012

W telegraficznym skrócie

Kupiłam maszynę i szyję :) Ja! Ja, osoba wyrzucająca skarpety z powodu dziury. Ja, osoba nie potrafiąca przyszyć guzika. Ja. I wiecie co? Podoba mi się. Naprawdę. Na razie nadaję drugie życie za małym ciuchom Ewy i nawet widać co autor miał na myśli :D Póki co nie moge  pokazać co wyszło mi spod igły, bo to są niespodzianki dla pewnych maluszków i niebawem pojadą w świat, ale kiedy dostanę informację że zostały zaadoptowane, wtedy się pochwalę :D

A poza tym.

Młoda coraz śmielej próbuje chodzić, dziś ćwiczyła samodzielne stawanie. Nie ma, glizda, odwagi puścić się i pójść sobie. Robi 3-4 kroki i szuka czegoś czego mogłaby się złapać. Mam nadzieję, ze lada moment zacznie sama biegać :)

Starsi odliczają już do wakacji, ja z resztą razem z nimi ;) .

Też już chciałabym wakacje. Bardzo.

sobota, 9 czerwca 2012

Mizianie

Poszłam z dziewczynkami na zakupy. W sklepie mijała nas pewna pani. Już z daleka uśmiechała się do Ewy. Kiedy się mijałyśmy, wyciągnęła rękę w kierunku buzi Ewci. Odruchowo pociągnęłam wózek do siebie i łapa paniusi nie spotkała się z policzkiem mojej córy.
 - Co pani taka nerwowa? - zagadnęła pani
 - Ja?? - szczerze się zdziwiłam
 - Chciałam tylko pomiziać pani córeczkę po policzku, bo taka jest śliczna...
 - Pani też jest niezwykłej urody - odpowiedziałam szybko - mogę też panią pomiziać?

Poszła obrażona. Dlaczego? Przecież właśnie powiedziałam jej komplement.

A na poważniem szlag mnie trafia kiedy spotykam "miziaczy" na swojej drodze. Niech idą do zoologicznego miziać króliczki i odwalą się od mojej córki.

piątek, 8 czerwca 2012

Zakupy

 Aga spytała czy może iść na lody. Wykorzystałam więc okazję i poprosiłam by kupiła jeden duży kubek śmietany 12%, albo dwa małe.
Poszła. Po chwili wróciła szczęśliwa z lodem w łapce i małą śmietaną 18%
 - Aga, o co cię prosiłam?
 - O śmietanę
 - Dobrze, a o jaką śmietanę cię prosiłam?
 - 20% ale nie było takich - zaczęła sie bronić
 - Dwunasto, kochanie, dwunasto procentową
 - aaaaaaa-haaaaaa
 - A ile miałas jej kupić
 - Duży kubek?
 - mhm
 - mam iść jeszcze raz?
 - mhm. Tylko teraz kup mały kubek, dobrze?

Normalnie nie czepiałabym się tych procentów gdyby przyniosla odpowiednią ilość. Nic to, Aga poszła. Po chwili wróciła z "dwunastką" w dużym kubku.

Pocieszcie mnie, że wszystkie 9latki tak mają, że z tego się wyrasta, że za chwilę ona zacznie kumać co sie do niej mówi. Poprostu.

Pomarzyc dobra rzecz.

Od wczoraj słomiana jestem. Małż tydzień spędza w Szwecji. Dziś rano zadzwonił i z "troską" w głosie zaszczebiotał mi do słuchwki:
 - Jak nocka?
 - Dooobrze - odpowiedziałam mniej entuzjastycznie
 - A jak dzis samopoczucie?
 - Dobrze
 - No widzisz, kochanie, wystarczy że tylko wyjadę i Ewa od razu lepiej śpi a ty lepiej się czujesz.

Normalnie jak wróci kopne mu w dupę. Co miałam mu powiedzieć? Wstawałam w nocy 8 razy, jestem nieprzytomna do granic możliwość, na głowie mam 3 dzieci i psa, i nie wiem jakim cudem całe to towarzystwo ogarnę. Kochanie wracaj... To miałam mu powiedzieć? Ale kiedyś się "zemszczę". Tylko się odgrażam od paru lat, ale kiedyś to zrobię, naprawdę. Spakuję się i wyjadę na tydzień. Sama. Daleko. I zadzwonię rano jak sobie radzą i co dobrego sobie robią na śniadanko. Spytam tak z głosem pełnym troski i niekłamaną radością, że jestem daleko od tego wszystkiego.

Cuda

22.40 - Ewa obudziłą się z płaczem. Pobiegłam więc do niej a w biegu zerknęłam na drzwi starszej córy. Wciąż miała zapalone światło. Ogarnęłam Ewulę i po cichu weszłam do Agi, by zasugerować, że o to raczej nie jest odpowiednia pora na czytanie książek. Ta jednak spała. W poprzek łóżka, z głową opartą na misiu gigancie, z nogami w powietrzu smętnie zwisającymi z łóżka. Nie mam na tyle siły żeby ją podnieść i przełożyć - zostawiłam więc. Zabrałam z poduchy książkę, zegarek i komórkę, zgasiłam światło i poszłam spać.

O 7.40 wstała Agniecha.
 - Mycha zasnęłaś nad książką wczoraj, przy zapalonym świetle :)
 - Wiem, wiem - odpowiedziało mi dziecko - zorientowałam się koło 2. Obudziłam się i zgasiłam światło, i poszłam dalej spać.

Taaaa.

środa, 6 czerwca 2012

Mistrz ciętej riposty

Aga tłumaczyła dziś Ewie jak ważna jest głoska A w języku polskim. Było między innymi o tym, że żeńskie imiona się kończą na tą głoskę, że imię Agnieszka zaczyna sie na A, że w słowie DAJ (tak ważnym dla dziecka) też jest ta głoska. Wywód trwał dobrych 10 minut, a Ewa o dziwo grzecznie siedziała i słuchała monologu siostry. W końcu Aga mówi:

 - Sama widzisz Ewciu, musisz ładnie mówić "AAAA" bo bez tego ani rusz. Powiedz AAAA
 - Nie - rzuciła krótko Ewa i poczłapała do swoich zabawek

:) Nie będzie lekko. Asertywność wyssała z mlekiem chyba :D