wtorek, 3 lipca 2012

Wyszło szydło z worka :)

Siedziałam z Agą w jej pokoju, a ta pakowała się na obóz. W końcu doszła do kosmetyczki. Zapakowała do środka środki myjące (brzmi okropnie, ale nie chce mi się wymieniać ;) ), szczoteczkę itp i pyta
 - Może wezmę sobie jakiś dezodorant?
Uzbierało się jej kilka, więc powiedziałam, żeby wybrała jeden i wzięła. Radosna pobiegła do łazienki, po chwili wróciła z dwoma
 - A mogę te dwa?
Spojrzałam i oniemiałam
 - Agula, te dwa to akurat są moje
 - Taaaak? - zdziwiło się moje dziecię

Ciekawe jak długo mi już je podbierała ;)

sobota, 30 czerwca 2012

Armagedonu ciąg dalszy

Z reguły staram się nie narzekać, ale dziś muszę.
Muszę, ponieważ dziś trzeci dzień z taką pobudką, ale dziś Ewa przeszła samą siebie, bo obudziła się o 4.00 i pierwszą drzemkę uskuteczniła dopiero po 12.00. Na dworze skwar. Wyszliśmy na spacer dopiero koło 16.00. Trzy godziny na dworze, myślałam, że Młoda padnie jak kafka, ale gdzie tam. Zasnęła dopiero przed chwilą. Aż się boję nocy.

EDIT (1.07)
Niepotrzebnie bałam się nocy, Ewa przespała calusieńką, bez pobudki i wstała o 7.30  :D Oby tak zostało już ;)

piątek, 29 czerwca 2012

Help

Wczoraj, godz. 4.30 słyszę w niani: "mamamamama" Młoda nie śpi. Człapię więc do jej pokoju i podejmuję wyzwanie. Przez godzinę próbuję ją uśpic. Młoda oczywiscie tuli się i przymyka oczka, ale każda moja próba wyjścia z jej pokoju kończy się płaczem i żalosnym wołaniem "mamamamama" O 5.30 schodzimy do kuchni, parzę sobie kawę, rozkładam się z Młodą na podłodze i układamy piramidkę (hit ostatnich dni)

Dziś 4.40 - dwa słowa - deja vu.

Chyba padnę. W kazdym oku mam tonę piachu, łeb mi sam leci na kolana. Niby teraz spi, ale co mi z tego jak mam milion dwiescie innych rzeczy do zrobienia na juz? Pociesz mnie myśl, że jeszcze 12 godzin i pójdę spać. Może.

środa, 27 czerwca 2012

Polityka prorodzinna

Ależ się dziś wkurzyłam z rana. Mam dwoje dzieci w wieku szkolnym. Po wakacjach jedno pójdzie do 5 klasy a drugie do 4. Do dziś łudziłam się, że córa przejmie podręczniki po bracie, ten na szkolnym kiermaszu odkupi dla siebie podręcznki, od starszych kolegów a ja tylko dokupię obojgu ćwiczenia.

Nic z tych rzeczy!!! No szlag mnie trafi. Jak to mozliwe że co roku zmienia się program?? Co roku wymagane są nowe podręczniki, a jedne od drugich różnią się naprzykład tym że obrazek ze strony 45 znajduje się na stronie 52, a w tekscie zamiast Ala jest Ola. Aaaaaaaaaa!!!!!! Przykłady nie są z książek wzięte, ale obrazują zmiany w podręczniku i oczywiście MUSZĘ kupić nowy zestaw. Ale ale to nie wszystko. Syn odkupi podręczniki od kolegów ze starszych klas, ale juz ich nie sprzeda (podobno nawet na allegro, bo MEN ma je zupełnie wycofać w przyszłym roku. Pytam więc DLACZEGO???? Czy są złe???? Jeśli tak, dlaczego mój syn ma się uczyć ze złych podręczników?????
Dla córy muszę zakupić cały komplet nowych książek, ale za rok też ich nie sprzedamy, bo już wiadomo że będą inne...

%$^&(@#$ mać. Czy to jest właśnie polityka prorodzinna w tym kraju?? Czy ten tysiak becikowego ma się jakoś rozmnażać, pęczkować? Może są jakieś wysokooprocentowane lokaty dla rodziców, gdzie ten tysiak rośnie wprost proporcjonalnie do wzrostu dziecka. Ręce mi opadają.

Wydaje mi się że polityka prorodzinna powinna polegać na czymś zupełnie innym, a tymczasem w naszym kochany kraju, ludziom którzy ją wcielają w życie przyświeca tylko jedno motto "Idźcie i rozmnażajcie się, a my wam zabierzemy ile tylko się da."

Fuck.

wtorek, 26 czerwca 2012

Matrix

Ja chyba nie żyję w realnym świecie, to nie jest możliwe. Myślę, że wrzucono mnie na chwilę w jakiś matrix albo coś podobnego, za dużo dziwnych rzeczy dzieje się dookoła mnie.

Dziś na przykład jadę sobie spokojnie na przedobozowe spotkanie rodziców. Skręcam w lewo i zdziwiłam się bo na moim pasie stało tico albo coś ticopodobnego. Z wrażenia nawet nie wiem co to był za samochód. Stało na lewym pasie, bo kierowca chciał skręcić w lewo. Najpierw się wkurzyła, już miałam zwymyślać kierowcę, ale zobaczyłam kto jedzie tym autem. Za kierownicą siedział pan mocno po 70, obok kolega (zapewne jeszcze z lat szkolnych) a z tyłu dwie panie w tym samy wieku. Panowie w czapeczkach z daszkiem. WSZYSCY mieli w buziach LIZAKI!!! Jak to zobaczyłam to parsknęłam śmiechem i gdyby nie fakt, że stałam na srodku skrzyżowania, to poprostu zrobiłabym im zdjęcie.

:D

Co poza tym?
Ewa odkryła moc magicznego słowa "DAJ". Co chwilę łapka coś pokazuje i dziubol woła "daaaa" a czasem nawet "daaaaj". :D

sobota, 23 czerwca 2012

Różnica pokolenia

- Aga ogarnij naczynia - mąż wydał dyspozycje po obiedzie.
Córa pobiegła do kuchni, niemal w podskokach. Po chwili słyszę, że leci woda z kranu.
- Agula, ty to zmywasz? - spytałam
- Tak
- Daj spokój, wrzuć wszystko do zmywarki
- Mama, ale ja dam radę. Umyję wszystko dokładnie.
- Wiem, ale mimo to prosz e żebyś wrzuciła brudy do zmywarki.

Posłuchała. Po chwili przychodzi i pyta:
- A patelnię też do zmywarki?
- Nie, patelnie nie.
- A mogę ją umyć?
- A dasz radę?
- Dam.
- No to myj.

Córa odwróciła się na pięcie i pobiegła do kuchni a ja usłyszałam tylko "yessssssssssss"

Dziwna jakaś ta moja córa, dla mnie zmywanie zawsze było karą ;-)

niedziela, 17 czerwca 2012

Gwara

Wracam z dzieciakami ze spaceru. Aga już słania się na nogach z gorąca. Stoi pod drzwiami i marzy by jak najszybciej znaleść się w domu. Nagle mówi:
 - Słońce, słonce zrzuć mi sfeloki, czyli drabinę.
 - Co ci ma zrzucić? - spytałam
 - Sfeloki
 - To w gwarze cieszyńskiej jest?
Tu córa moja parsknęła śmiechem:
 - Mamo, swe loki, włosy znaczy

Zdecydowanie mam za mało spania :)))