Młoda dziś weszła do przedszkolnej szatni ze śpiewema na ustach:
- chuju, chuuuujuuuu, chuuuuuuuuuuujuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!
- Ewa, co ty śpiewasz? - próbuję zachować resztki godności, zwłaszcza w obliczu zebranych w szatni rodziców
- My tak zawsze spiewamy rano w przedszkolu - usprawiedliwia mi się dziecko i zaczyna od początku - Hello, helloo, chuuujuuuuuuuuu
- "toooooo youuuuuuuuu" odkrzyczały jej przedszkolne kumpelki
Kurtyna.
wtorek, 22 grudnia 2015
czwartek, 17 grudnia 2015
środa, 16 grudnia 2015
Zdrobnienia
Ewa jest na etapie zdrobnień. Nie ma drzewa - jest drzeweczko, nie ma dziadka i babci - są dzaduszek i babuszka itp itd.
Ewa ma glinianego ptaszka, do którego trzeba nalać wody, by ćwierkał. Młoda jednak postanowiła dmuchać w ptaszka bez wody. Po kilkunastu sekundach bezproduktywnego dmuchania oznajmiła:
- Chyba nici z dmuchania bez wódeczki.
Kurtyna.
(fot. ze strony http://ptaszkizgliny.esy.es/)
Ewa ma glinianego ptaszka, do którego trzeba nalać wody, by ćwierkał. Młoda jednak postanowiła dmuchać w ptaszka bez wody. Po kilkunastu sekundach bezproduktywnego dmuchania oznajmiła:
- Chyba nici z dmuchania bez wódeczki.
Kurtyna.
(fot. ze strony http://ptaszkizgliny.esy.es/)
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Rozmowy o zmroku
Ewa - Co dziś na kolację?
Ja - Kakao i chleb z nutellą, może być?
E - Ale przecież nie mamy nutelli
J - No to wyczaruję
E - Kupiłaś?
J - Tak, ale schowałam przed wami, wyżeracze
E - Pfff, i tak znajdziemy
***
Starsza córa nakryła mnie jak tnę płaszcz, by uszyć z niego torebkę
- Skąd ten płaszcz?
- Kupiłam dziś w ciuchu, na wagę
- Mamo, ja wiem, że tobie się wydaje, że to normalne i że wszyscy tak robią, ale otóż nie... To nie jest normalne by kupować płaszcz tylko po to, żeby go pociąć i przerobić na torbę...
Ps. Ona jeszcze nie wie, że w tym celu kupiłam 2 różne płaszcze 3:-)
Ja - Kakao i chleb z nutellą, może być?
E - Ale przecież nie mamy nutelli
J - No to wyczaruję
E - Kupiłaś?
J - Tak, ale schowałam przed wami, wyżeracze
E - Pfff, i tak znajdziemy
***
Starsza córa nakryła mnie jak tnę płaszcz, by uszyć z niego torebkę
- Skąd ten płaszcz?
- Kupiłam dziś w ciuchu, na wagę
- Mamo, ja wiem, że tobie się wydaje, że to normalne i że wszyscy tak robią, ale otóż nie... To nie jest normalne by kupować płaszcz tylko po to, żeby go pociąć i przerobić na torbę...
Ps. Ona jeszcze nie wie, że w tym celu kupiłam 2 różne płaszcze 3:-)
niedziela, 6 grudnia 2015
Jak zachować powagę?
Po raz kolejny dziś Ewka marudzi przy normalnym posiłku, w zamian chcąc "czegoś słodkiego"
- Słuchaj - wkurzyłam się - jak zaraz nie zjesz tej kolacji, to dostaniesz szlaban na wszystkie słodycze, a na domiar złego zjem wszystkie czekoladki z twojego kalendarza adwentowego
(Taka ja zła)
Młoda spojrzała na mnie spod byka i mówi:
- Noo doobra, juuuż jeeem ...matko. Jedyna jaką mam.
- Słuchaj - wkurzyłam się - jak zaraz nie zjesz tej kolacji, to dostaniesz szlaban na wszystkie słodycze, a na domiar złego zjem wszystkie czekoladki z twojego kalendarza adwentowego
(Taka ja zła)
Młoda spojrzała na mnie spod byka i mówi:
- Noo doobra, juuuż jeeem ...matko. Jedyna jaką mam.
niedziela, 27 września 2015
Restauracja
Dziewczyny bawią się w restaurację. Przygotowały stół, menu i zaprosiły resztę rodziny do nowootwartego lokalu :)
Sebastian rozsiadł się wygodnie, spojrzał w menu, potem na dziewczyny, potem znów w menu i na mnie...
- Mamy oreo?!?!?!? - spytał
- Mamy - odpowiedziałam
W tym momencie Ewa do Agi...
- Kurcze, trzeba było tego nie pisać w karcie...
Sebastian rozsiadł się wygodnie, spojrzał w menu, potem na dziewczyny, potem znów w menu i na mnie...
- Mamy oreo?!?!?!? - spytał
- Mamy - odpowiedziałam
W tym momencie Ewa do Agi...
- Kurcze, trzeba było tego nie pisać w karcie...
środa, 23 września 2015
F*ck - bo ja zła matka jestem...
Czasem w przypływie wieczornej głupawki pojawiają się problemy natury dziwnej.
Dziś pojawił się problem u syna.
- Jest fuck, fuck off i...?
- I fakir - szybko dodałam
Młody zamilkł. Widzę, że loguje. Logował dobrych kilka minut i w końcu pyta:
- A jak się to pokazuje?
Wyciągnęłam więc przed siebie obie ręce, palce w dłoniach skierowałam ku górze i tłumaczę, że właśnie w ten sposób
- Ale co to znaczy? - drąży dalej temat mój odkrywca
- No jak to co? Fakir jest jak gwóźdź
- Gwóźdź?
- No, gorszy od młotka
Młody loguje dalej
W pewnym momencie podszedł do komputera, odpalił google translate i wpisał
Dziś pojawił się problem u syna.
- Jest fuck, fuck off i...?
- I fakir - szybko dodałam
Młody zamilkł. Widzę, że loguje. Logował dobrych kilka minut i w końcu pyta:
- A jak się to pokazuje?
Wyciągnęłam więc przed siebie obie ręce, palce w dłoniach skierowałam ku górze i tłumaczę, że właśnie w ten sposób
- Ale co to znaczy? - drąży dalej temat mój odkrywca
- No jak to co? Fakir jest jak gwóźdź
- Gwóźdź?
- No, gorszy od młotka
Młody loguje dalej
W pewnym momencie podszedł do komputera, odpalił google translate i wpisał
Kurtyna!
piątek, 11 września 2015
Jak wykończyć matkę w 3 sekundy?
- Mamooooooo! maaaamoooooooooo!!!!!
- Co się dzieje?
- Co mam zrobić z tym kciukiem?!?!?!!?
- Co się dzieje?
- Co mam zrobić z tym kciukiem?!?!?!!?
Nie wiem czy przy jej pomysłach do 40 dożyję, zawał mi pisany jak nic...
czwartek, 10 września 2015
Trochę zaległości
Przypomniałam sobie o blogu... Brawo ja.. :)
Poodkurzałam i jestem :D
Najmłodsze dziecię mi się rozgadało na całego, a teksty ma takie, że starsze rodzeństwo czasem wymięka ;)
Tak więc zaczynam zapisywać, bo warto :D
Na start trochę tekstów z ostatnich dni.
1. Szykuję obiad, ze mną w kuchni są obydwie córy.
Poodkurzałam i jestem :D
Najmłodsze dziecię mi się rozgadało na całego, a teksty ma takie, że starsze rodzeństwo czasem wymięka ;)
Tak więc zaczynam zapisywać, bo warto :D
Na start trochę tekstów z ostatnich dni.
1. Szykuję obiad, ze mną w kuchni są obydwie córy.
(A)ga: Jak było dziś w przedszkolu?
(E)wa: płakałam rano bardzo
A: Dlaczego?
E: Bo nie chciałam iść do przedszkola
A: Ja nie chcę chodzić do szkoły, nauczysz mnie jak trzeba płakać?
E: Dobra, ale nie przy mamie
(E)wa: płakałam rano bardzo
A: Dlaczego?
E: Bo nie chciałam iść do przedszkola
A: Ja nie chcę chodzić do szkoły, nauczysz mnie jak trzeba płakać?
E: Dobra, ale nie przy mamie
***
2. Gram z Ewą balonem w coś na kształt siatkówki. Balon jak to balon ma swoje trajektorie.
- Mamo... odbijaj prosto... Patrz jak ja to robię i się ucz
***
3. Rozmowa (moja) z Ewką
- A wiesz, w przedszkolu oglądamy czasem "Krecika". Znasz taką bajkę?
- Jasne, że znam. Jak byłam małą dziewczynką to już leciała ta bajka.
- Jak byłaś w moim wieku?
- tak Emotikon grin
- Jezuuu, nie wiedziałam, że Krecik jest taaaaki stary...
- Jasne, że znam. Jak byłam małą dziewczynką to już leciała ta bajka.
- Jak byłaś w moim wieku?
- tak Emotikon grin
- Jezuuu, nie wiedziałam, że Krecik jest taaaaki stary...
wtorek, 30 grudnia 2014
Śniadanie matki nadgorliwej
Ewka po chorobie potwornie marudzi przy jedzeniu, wszystko jest "bee"
- Ewa, co chcesz na sniadanie? - spytalam dzis mloda.
- bałwanka - padla odpowiedź
Stanełam więc na wysokości zadania
- Ewa, co chcesz na sniadanie? - spytalam dzis mloda.
- bałwanka - padla odpowiedź
Stanełam więc na wysokości zadania
Taaakie było dobre :p
niedziela, 28 grudnia 2014
Migawki
E - Ewa, lat 3,5
A - Aga, lat naście
S - Sebek, lat naście
1. Kupiłam dzieciom zestaw jajek niespodzianek. Każdy z nich zjadł po jednym i jedno jajo zostało. Korciło mnie, oj korciło. W końcu wygrało. Kiedy jadłam pierwszą połówkę przyłapał mnie syn. Usiadł przy mnie i gadamy. Kiedy chciałam się wziąć za drugą połówkę do pokoju zaczęła wchodzić starsza córa. Niewiele myśląc wsadziłam całą połówkę do buzi...
A - co jesz?
Ja - mm-mmm
Aga ogranęła wzrokiem stół
A - jesz jajo?
Ja - mmm, mmm
A rozbawiona do łez - wsadziłaś całe do buzi?????
S - Mamo, ale przynajmniej zabawkę wypluj
****
2. Ewka rozpędziła się zbytnio w jedzeniu słodyczy, żeby przyhamować jej słodyczowe zapędy wprowadziłam zasadę "najpierw owoc - potem słodycz"
Chwilę później Ewa przyszła i mówi:
- Wiesz... mam taką wielką ochotę na jakiś... owoc.
:D
****
3. Jeszcze w temacie cukierkowym
E- mamo pobaw się ze mną
A - chodź Ewa, ja się z tobą pobawię
E - ty nie możesz
A - dlaczego?
E - bo nie wszyscy mogą się bawić z księżniczkami
A - a cóż mogę zrobić by się z tobą bawić księżniczko?
E - pościeraj wszędzie kurze
A - przegiełaś
E - dobra, daj mi cukierka i po sprawie
****
Szykuję śniadanie, Ewa siedzi przy mnie
E- a mogę pomidora? Proszę, daj mi pomidora, ja tak lubię pomidorki.... dasz mi? prooooszę.
Ja - Ewciu zachowujesz się jakbym ci nie chciała dawać pomidorów, a dostajesz zawsze przecież
Mówiąc to nakładam Młodej pomidora na talerz
E - dziękuję ci MATKO
A - Aga, lat naście
S - Sebek, lat naście
1. Kupiłam dzieciom zestaw jajek niespodzianek. Każdy z nich zjadł po jednym i jedno jajo zostało. Korciło mnie, oj korciło. W końcu wygrało. Kiedy jadłam pierwszą połówkę przyłapał mnie syn. Usiadł przy mnie i gadamy. Kiedy chciałam się wziąć za drugą połówkę do pokoju zaczęła wchodzić starsza córa. Niewiele myśląc wsadziłam całą połówkę do buzi...
A - co jesz?
Ja - mm-mmm
Aga ogranęła wzrokiem stół
A - jesz jajo?
Ja - mmm, mmm
A rozbawiona do łez - wsadziłaś całe do buzi?????
S - Mamo, ale przynajmniej zabawkę wypluj
****
2. Ewka rozpędziła się zbytnio w jedzeniu słodyczy, żeby przyhamować jej słodyczowe zapędy wprowadziłam zasadę "najpierw owoc - potem słodycz"
Chwilę później Ewa przyszła i mówi:
- Wiesz... mam taką wielką ochotę na jakiś... owoc.
:D
****
3. Jeszcze w temacie cukierkowym
E- mamo pobaw się ze mną
A - chodź Ewa, ja się z tobą pobawię
E - ty nie możesz
A - dlaczego?
E - bo nie wszyscy mogą się bawić z księżniczkami
A - a cóż mogę zrobić by się z tobą bawić księżniczko?
E - pościeraj wszędzie kurze
A - przegiełaś
E - dobra, daj mi cukierka i po sprawie
****
Szykuję śniadanie, Ewa siedzi przy mnie
E- a mogę pomidora? Proszę, daj mi pomidora, ja tak lubię pomidorki.... dasz mi? prooooszę.
Ja - Ewciu zachowujesz się jakbym ci nie chciała dawać pomidorów, a dostajesz zawsze przecież
Mówiąc to nakładam Młodej pomidora na talerz
E - dziękuję ci MATKO
czwartek, 18 grudnia 2014
Problemy dorastającej 3latki
- Mamo, a kiedy ja będę miała dzidziusia?
- jak będziesz duża i będziesz miała męża
- ale ja już jestem duża, przecież
- tak, ale nie masz jeszcze męża
- no tak, muszę sobie sama jakoś poradzić...
- jak będziesz duża i będziesz miała męża
- ale ja już jestem duża, przecież
- tak, ale nie masz jeszcze męża
- no tak, muszę sobie sama jakoś poradzić...
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Szaleństwa matki polki
Od kilku dni moja najmłodsza kocha miłością przeogromną lalkę - dzidziusia. Karmi, kąpie, układa go do snu.
Dziś pojawił się rano problem:
- Nie mogę zostawić dzidziusia samego w domu - szlochała - nie idę do przedszkola!
- Idź do przedszkola - podpowiadałam - przecież tak bardzo lubisz, a ja zajmę się twoim dzidziusiem
Zaufała. Już było dobrze, ale nie... ja musiałam dodać swoje 3 grosze...
- Jeśli chcesz, wezmę dzidziusia i razem przyjdziemy po ciebie do przedszkola
- Taaaaaaaaaaaaaak!!!!!!!!!!! - odwrzasnęło moje dziecię, a po chwili szalonej radości nastąpił dramat
- Dzidziuś jest goły, nie ma się w co ubrać, zmarznie.....
Nie było już mowy by dzidziuś został w domu, więc zrobiłam jedyną możliwą rzecz:
Obiecałam "ZAJMĘ SIĘ TYM"
Słowo się rzekło, matka do maszyny....
40 min zajęło mi zrobienie wykrojów i uszycie prowizorycznego dresika i czapy. Na chwilę obecną MUSI dzidziusiowi wystarczyć. :)
Dziś pojawił się rano problem:
- Nie mogę zostawić dzidziusia samego w domu - szlochała - nie idę do przedszkola!
- Idź do przedszkola - podpowiadałam - przecież tak bardzo lubisz, a ja zajmę się twoim dzidziusiem
Zaufała. Już było dobrze, ale nie... ja musiałam dodać swoje 3 grosze...
- Jeśli chcesz, wezmę dzidziusia i razem przyjdziemy po ciebie do przedszkola
- Taaaaaaaaaaaaaak!!!!!!!!!!! - odwrzasnęło moje dziecię, a po chwili szalonej radości nastąpił dramat
- Dzidziuś jest goły, nie ma się w co ubrać, zmarznie.....
Nie było już mowy by dzidziuś został w domu, więc zrobiłam jedyną możliwą rzecz:
Obiecałam "ZAJMĘ SIĘ TYM"
Słowo się rzekło, matka do maszyny....
40 min zajęło mi zrobienie wykrojów i uszycie prowizorycznego dresika i czapy. Na chwilę obecną MUSI dzidziusiowi wystarczyć. :)
Chyba będzie dobrze, co? :)
niedziela, 16 listopada 2014
Geny
Kąpię Ewkę, Aga nam asystuje. Choć słowo asystuje jest może zbyt wielkie. Poprostu jest z nami w łazience, stoi nawet za naszymi plecami.
Nagle mówi patrząc w lustro (które jest przede mną):
- W sumie to chyba nie jestem taka brzydka?
- Śliczna jesteś - odpowiadam a po chwili dodaję żartem - po mamusi...
- Po mamusi? - pyta moje dziewczę
- No - pada moja lakonczna odpowiedź i w tym momencie zerkam do lustra i widzę..
Nagle mówi patrząc w lustro (które jest przede mną):
- W sumie to chyba nie jestem taka brzydka?
- Śliczna jesteś - odpowiadam a po chwili dodaję żartem - po mamusi...
- Po mamusi? - pyta moje dziewczę
- No - pada moja lakonczna odpowiedź i w tym momencie zerkam do lustra i widzę..
Po czym Młoda dodaje:
- No właściwie jakby się przyjrzeć, to fakt...
Małpiszon...
piątek, 14 listopada 2014
7 miesięcy to nie przelewki
Dziś nasze doże dziecię kończy 7 miesięcy i z tej okazji wczoraj wybraliśmy się do weterynarza aby zważyć i zmierzyc nasze maleństwo :) Nie mogło być normalnie - z nami się nie da.
Ale od początku.
Zapiełam psiowego na smycz, zapakowałam młodą na rowerek i nieco starszą zagoniłam do współpracy i razem ruszyłyśmy w kierunku gabinetu weterynaryjnego.
Już za bramą naszej posesji Pietrucha (zdrobnienie od Pedro ;) ) poczuł się pszczółką radosną, która koniecznie musi bryknąć wszędzie gdzie tylko się da.
- Mamo, mam pomysł - zagadnęła starsza latorośl - wezmę go tu na trawę i chwilę z nim poszaleję, to potem pójdzie spokojniej.
Zanim zdążyłam zaproptestować sytuacja rozwinęła się w tempie filmu puszczanego z wielkim przyspieszeniem. Aga niczym rusałka wbiegła z Pietruchą na trawnik, ten na widok leżących liści dostał małpiego rozumu i niczym torpeda postanowił wszystkie je rozrzucić w promieniu kilkunastu metrów. Łatwo nie miał, bo za nim na smyczy wisiało dziewcze moje, które całą tą zabawę zakończyło z twarzą w liściach, leżąc na brzuchu i powtarzając "błagam, żebym po drodze nie zgarnęła brzuchem jakiejś kupy, błagam, tylko nie kupa..."
Kolejna zabawa zaczęła się u weterynarza. Pietrucha nie był zbyt szczęśliwy z pobytu tam, choć wizyta miała na celu tylko zważenie naszego szczęścia. Prawie 10 min zajęło nam wsadzenie naszego szczenaka na wagę. W tym czasie Pedro znalazł w podłodze kratkę, chyba z odpływu jakiegoś. Plan miał prosty - wyszarpać kratkę i zrobić podkop.Udało się nie tylko ocalić gabinet od demolki, ale też zważyć pupila. Tak więc mogę powiedzieć nasze doże dziecię ma 48 kilo i 80cm w kłębie. Maleństwo <3
I jeszcze kilka fotek
Ale od początku.
Zapiełam psiowego na smycz, zapakowałam młodą na rowerek i nieco starszą zagoniłam do współpracy i razem ruszyłyśmy w kierunku gabinetu weterynaryjnego.
Już za bramą naszej posesji Pietrucha (zdrobnienie od Pedro ;) ) poczuł się pszczółką radosną, która koniecznie musi bryknąć wszędzie gdzie tylko się da.
- Mamo, mam pomysł - zagadnęła starsza latorośl - wezmę go tu na trawę i chwilę z nim poszaleję, to potem pójdzie spokojniej.
Zanim zdążyłam zaproptestować sytuacja rozwinęła się w tempie filmu puszczanego z wielkim przyspieszeniem. Aga niczym rusałka wbiegła z Pietruchą na trawnik, ten na widok leżących liści dostał małpiego rozumu i niczym torpeda postanowił wszystkie je rozrzucić w promieniu kilkunastu metrów. Łatwo nie miał, bo za nim na smyczy wisiało dziewcze moje, które całą tą zabawę zakończyło z twarzą w liściach, leżąc na brzuchu i powtarzając "błagam, żebym po drodze nie zgarnęła brzuchem jakiejś kupy, błagam, tylko nie kupa..."
Dalsza część spaceru minęła nader spokojnie :)
Kolejna zabawa zaczęła się u weterynarza. Pietrucha nie był zbyt szczęśliwy z pobytu tam, choć wizyta miała na celu tylko zważenie naszego szczęścia. Prawie 10 min zajęło nam wsadzenie naszego szczenaka na wagę. W tym czasie Pedro znalazł w podłodze kratkę, chyba z odpływu jakiegoś. Plan miał prosty - wyszarpać kratkę i zrobić podkop.Udało się nie tylko ocalić gabinet od demolki, ale też zważyć pupila. Tak więc mogę powiedzieć nasze doże dziecię ma 48 kilo i 80cm w kłębie. Maleństwo <3
I jeszcze kilka fotek
czwartek, 13 listopada 2014
Logika
Mąż wrócił z poczty i opowiada:
- Wiesz... stał przede mną chłopak... mniej wiecej w twoim wieku... jakieś 18 lat temu
****
Ewa rysuje.
- Zgadnij co narysowałam?
- Hmmmm, chyba jakiegoś ludzika - zgaduję
- No coś ty, to nie jest ludzik, ludziki mają włosy
- No tak... to nie wiem. Powiesz mi co narysowałaś?
- Ludzika bez włosów
***
Czasem mam ochotę się poddać ;) :D
- Wiesz... stał przede mną chłopak... mniej wiecej w twoim wieku... jakieś 18 lat temu
****
Ewa rysuje.
- Zgadnij co narysowałam?
- Hmmmm, chyba jakiegoś ludzika - zgaduję
- No coś ty, to nie jest ludzik, ludziki mają włosy
- No tak... to nie wiem. Powiesz mi co narysowałaś?
- Ludzika bez włosów
***
Czasem mam ochotę się poddać ;) :D
niedziela, 9 listopada 2014
Czułości
Ewulę wzieło na czułości względem naszego prawie 7miesięcznego szczęścia.
- Oj ti ti ti, maleństwo nasze, Pedrulka maleńki.....
I dla zobrazowania całej sytuacji - fotki
- Oj ti ti ti, maleństwo nasze, Pedrulka maleńki.....
I dla zobrazowania całej sytuacji - fotki
piątek, 7 listopada 2014
Krowa na granicy
- Mamo, zadam ci zagadkę - zaczął Sebek.(l.13) Stoi krowa na granicy meksykańsko-francuskiej, czyje będzie mleko?
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Ewa (l.3) wtrąciła swoje 3 grosze
- Mleko jest krowy!
Zaczęłam się śmiać
- Tak Ewciu, mleko jest krowy - przyznałam jej rację rozbawiona
- No wiem... bo ja taka spryciara jestem...
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Ewa (l.3) wtrąciła swoje 3 grosze
- Mleko jest krowy!
Zaczęłam się śmiać
- Tak Ewciu, mleko jest krowy - przyznałam jej rację rozbawiona
- No wiem... bo ja taka spryciara jestem...
sobota, 18 października 2014
Notka z obrazkiem w tle oraz głębokim przesłaniem
- Nie możesz mówić po imieniu, to jest twój tata a nie kolega
- A mama mówi po imieniu
- Ewciu, ja ci to wytłumaczę - zaoferowała się starsza siostra. Wzięła kartkę papieru, długopis, siostrę na kolana i dalej opowiada:
- Dawno, dawno temu była sobie babcia. Szła, szła patrzy... a tu jakiś przystojniak idzie. "Kim jesteś przystojniaku?" "Jestem dziadkiem" i tak babcia zakochała się w dziadku, pobrali się a potem urodziła im się córeczka (Tu Aga skończyła rysować obrazek w 1 kółku)
Dziewczynka rosła, rosła i okazało się że to nasza mama. Pewnego dnia spotkała przystojniaka "Kim jesteś przystojny nieznajomy?" spytała. "Jestem tatą" - odpowiedział nieznajomy i tak sie w sobie zakochali, pobrali (Tu skończyła rysować obrazek nr 2) i potem urodził im się syn - miłośnik komputerów, za jakiś czas córka wariatka, a potem dłuuugo, dłuuugo nikt im się nie rodził, aż w końcu pojawiłaś się ty. (Tu Aga skończyła rysować trzecie kółko) Rozumiesz już teraz Ewciu?
- Taaaaaaaak - odpowiedziała moja najmłodsza, ale widzę, że szare komórki nadal się szukają
Dumna z siebie Aga, chciała dojść teraz do najważniejszego, a mianowiście że to taty mówi się TATA i pyta:
- To spójrz na ten obrazek i powiedz mi co tu widzisz...
Młoda spojrzała, podumała i rzekła:
- Pociąg widzę.Jedzie daaaleeeekoooo.
Kurtyna.
Matka jest tylko wielka
Stoję przy kuchencę, mieszam sobie spokojnie jajecznicę. Za mną obydwie córki liczą smoki.
1..2...3...doszły do 40 i Aga (l.12) mówi:
- oooo a tam jest wieeeeeeelka matka (i pokazuje gdzieś w bliżej nieokreśloną dal)
- Gdzie? - dopytuje młodsza (l.3) i patrząc na mnie - a tuuuu stoi, no wielka jest
Kurtyna.
1..2...3...doszły do 40 i Aga (l.12) mówi:
- oooo a tam jest wieeeeeeelka matka (i pokazuje gdzieś w bliżej nieokreśloną dal)
- Gdzie? - dopytuje młodsza (l.3) i patrząc na mnie - a tuuuu stoi, no wielka jest
Kurtyna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













